Problemy z potencją dotyczą nie tylko ciebie!

Jesteście tu jeszcze? Czy wypróbowujecie polecany przeze mnie ostatnio vigrax i macie przyjemniejsze rzeczy do robienia niż czytania blogów? ;D

Dla tych, którzy wciąż się wahają albo sądzą, że są z góry skazani na porażkę, powtarzam: problemy z potencją to nie wyrok. Naprawdę można sobie z tym poradzić, a zresztą przecież wiecie, że warto ;D

Zagłebiając się w rożne fora internetowe zauważyłem, że nie tylko faceci piszą o preparatach na potencję. Tak, też się zdziwiłem, że natknąłem się na kilka recenzji na stronach bardziej kobiecych. Ale to właściwie całkiem logiczne – jeśli nie jesteście singlami, to naprawdę kwestie seksu to nie tylko wasz osobisty problem!

Facet który wykręca się od łóżkowych szaleństw niestety od razu wysyła sygnał do swojej partnerki, że to z nią jest coś nie tak! Chyba nie chcecie, żeby Wasze piękne drugie połówki straciły swoją seksowną pewność siebie?

Nie ma się czego wstydzić, problemy z erekcją – jej osiągnięciem lub utrzymaniem – to coś, co spędza sen z powiek ok. 2, 5 mln Polaków! A to tylko statystyka, więc ilu jest jeszcze takich, którzy w ogóle się do tego nie przyznają?

Wiem, że to truizm, ale warto rozmawiać! To naprawdę nie jest tylko nasz, męski problem. Pamiętajcie, że na każde nasze słowo czy gest, kobieta ma jakiś tysiąc możliwych wyjaśnień i interpretacji. Pomyślcie na ile sposobów może więc zinterpretować waszą niechęć do seksu! Tym bardziej, że nie oszukujmy się – to prawie nigdy nie jest niechęć, a tylko maskowanie swojej niemocy i problemów ze wzwodem. Lepiej, żeby myślała, że jesteście zmęczeni, niż że nie potraficie stanąć przed nią jak młody bóg i zaspokoić wszystkich potrzeb, prawda?

Nie, nie prawda. Komunikacja i szczera rozmowa mogą zapobiec wielu problemom w związku, nawet tym w sypialni. Czasem to dużo trudniejsze, niż wzięcie kilku tabletek, ale zdecydowanie pomaga. Jako terapia dopełniająca kurację jakimś dobrym preparatem ;)2222

Życie Erotyczne pracoholika

Znacie te liczne żarty o bólu głowy u kobiet, które chcą się wykręcić od „małżeńskiego obowiązku”? Tak, wcale nie musi to być ból głowy, może to też być zmęczenie, nadmiar domowych obowiązków czy każda inna wymówka. Wszyscy jakoś uznają to za zabawne, a nawet normalne, ale co kiedy takie uniki wychodzą od faceta? No właśnie. To nie jest ani zabawne, ani normalne. Co więcej, może stanowić naprawdę poważne zagrożenie dla związku! Serio, wiem co mówię.

Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie zaczęły się moje problemy. Jestem 15 lat po ślubie, seks nie jest już dla nas codziennością od.. cóż, dość długiego czasu. Doczekaliśmy się dwóch synów, małe dzieci w domu z zasady nie sprzyjają zbyt częstym zbliżeniom. Poza tym odkąd pracuję jako przedstawiciel handlowy, czyli od jakichś dziesięciu lat, dużo czasu spędzam w trasie pomiędzy różnymi klientami. W domu jestem gościem, który chce raczej porządnie się wyspać i spędzić czas z synami. Nie ukrywam, trochę się przez to odsunęliśmy od siebie z żoną.

Nie sprzyjał temu fakt, że Patrycja jakby.. straciła zainteresowanie seksem po dwóch ciążach. Sytuacja w znacznym stopniu się zmieniła, kiedy chłopcy poszli do przedszkola i szkoły, a moja żona wróciła do pracy. Od tamtej pory jakby wstąpiły w nią nowe siły witalne! Chce się kochać za każdym razem, kiedy wracam do domu, wcale nie wystarcza jej jeden raz. Stara się organizować nam wolne wieczory, kiedy oddaje dzieci pod opiekę koleżance albo matce. Początkowo byłem bardzo zadowolony, który facet by nie był? Wszystko jednak do czasu, kiedy okazało się że chęci a możliwości to czasem dwie różne rzeczy. Krótko mówiąc, nie dawałem rady zaspokajać jej potrzeb. A zdarzało się, że nawet po tygodniu bez seksu, kiedy wracałem do domu i powinienem być stęskniony i spragniony zwyczajnie… nie stawałem na wysokości zadania. To nie tak, że Patrycja przestała mnie pociągać. Jest piękną kobietą i ciąże zupełnie tego nie zmieniły. Odkąd ma większy apetyt na seks, stała się też tym bardziej pewna siebie i seksowniejsza. To ze mną było coś nie tak. Nie mogłem osiągnąć erekcji albo była ona tylko połowiczna. Ok., czasem każdemu może się zdarzyć, nie mam już dwudziestu lat. Z drugiej jednak strony, nie mam też siedemdziesięciu! Czy to już impotencja?

Było mi na tyle głupio przed własną żoną, że zacząłem się wykręcać zmęczeniem, stresem w pracy, a kilkakrotnie nie wróciłem do domu na weekend, mimo że miałem taką możliwość. Moja żona początkowo była zaniepokojona moim przemęczeniem, sugerowała zmianę pracy. Potem jednak zaczęła wątpić w moją miłość do niej, w to, że jest jeszcze dla mnie atrakcyjna, a posunęła się nawet do oskarżenia mnie o zdrady!

Czy mogę ją za to winić? Pewnie nie, ale muszę znaleźć jakiś sposób na to, by znów stać się prawdziwym mężczyzną. Tylko co robić, brać jakieś leki, środki?? Znacie coś dobrego?